Kampania Woda w Twoich rękach nadal trwa!
Lada moment przejdziemy do kolejnego etapu naszej kampanii. Z tej okazji przypominamy wywiad, który ukazał się w ostatnim wydaniu Bogorii:
“Nie chcemy zarządzać kryzysem. Chcemy mu zapobiegać” – rozmowa z prezesem ZWiK, Maciejem Mańskim
Czy w Grodzisku zabraknie wody w kranach? Czy mamy wpływ na zasoby wodne w naszym mieście? Co robi ZWiK, by zabezpieczyć dostawy kranówki? Przeczytaj rozmowę z prezesem ZWiK Maciejem Mańskim.
W czerwcu ruszyła kampania „Woda w Twoich Rękach”. Skąd pomysł na taką akcję?
Maciej Mański: Woda to sprawa wspólna. My jako ZWiK odpowiadamy za jej dostarczanie, ale to mieszkańcy decydują, jak ją wykorzystają. Jeśli chcemy, by w naszej gminie nie zabrakło kiedyś wody w kranach, musimy działać razem. Wierzę, że edukacja to nie fanaberia, tylko fundament racjonalnego zarządzania zasobami.
Czy naprawdę grozi nam brak wody?
Maciej Mański: Zabrzmi to poważnie, ale tak – choć nie z dnia na dzień. Wszystkie media informują, że Polska jest w deficycie wodnym. Mamy suszę hydrologiczną. Problem, który narastał latami i który jednocześnie potrzebuje lat, by zniknąć. Wiele zależy od tego, jak będą się kształtowały opady na naszym terenie, ale również jak będziemy wykorzystywać dostępne zasoby. Bo woda to zasób. I to bardzo cenny. Tu, w Grodzisku mamy to szczęście, że możemy korzystać z ujęć głębinowych, które wolniej reagują na długotrwałe susze. Ale z czasem i one mogą wysychać. A potrzeba wielu, wielu lat, by mogły się odbudowywać. Nie wystarczy jedno czy dwa oberwania chmury.
To z tego powodu w upalne dni dochodzi do spadku ciśnienia w kranach? Poziom wód już jest zbyt niski, by zaopatrzyć wszystkich mieszkańców?
Maciej Mański: Nie, to kwestia przeciążeń infrastruktury podczas upałów. Średnia dobowa produkcja wody w miesiącach o temperaturach umiarkowanych, wynosi mniej więcej dziewięć tysięcy metrów sześciennych wody na dobę. W upalne dni rośnie niemal o połowę. Zwłaszcza wieczorem, kiedy wszyscy wracają do domów, biorą prysznice, podlewają ogrody, napełniają baseny, obserwujemy bardzo duży pobór wody. Nasze pompy i zbiorniki też mają swoją wydajność. Zanim zdążą się napełnić, są opróżniane. Stąd apele o niepodlewanie w tych godzinach.
Nie da się z tym problemem nic zrobić?
Maciej Mański: Ależ robimy! Pracujemy nad tzw. strefowaniem sieci – to znaczy, że lepiej dzielimy obszary zasilania między poszczególne stacje uzdatniania wody. Dzięki temu każda stacja odpowiada za konkretny rejon i może działać efektywniej, bez przeciążania całego układu.
Zamontowaliśmy trzy reduktory ciśnienia, które pozwalają lepiej sterować przepływem wody między strefami. To trochę jak zawory bezpieczeństwa – kiedy w jednym miejscu ciśnienie spada, możemy szybciej i sprawniej uzupełnić wodę z innej części sieci. Pracujemy też nad kolejnymi lokalizacjami, gdzie takie urządzenia mogą pomóc.
Zaprojektowaliśmy zbiornik retencyjny w Adamowiźnie – jego zadaniem będzie magazynowanie zapasu wody i oddawanie go wtedy, gdy zapotrzebowanie rośnie. Te działania nie eliminują problemu od razu, jednak realnie zmniejszają ryzyko, że w upalne wieczory zabraknie wody na wyższych piętrach czy w skrajnych rejonach miasta.
Wracając do tematu naszej rozmowy, nie chodzi o to, by tę wodę z głębin szybciej wylewać na ogródki, tylko lać jej tyle, ile naprawdę jest konieczne.
Czyli zbierać deszczówkę i nią podlewać?
Maciej Mański: Dokładnie. Deszczówkę, która trafia na dachy, zbierajmy. Pamiętajmy - woda z wodociągów jest przeznaczona przede wszystkim do picia, gotowania, celów sanitarnych oraz potrzeb domowych. I do tego powinnyśmy ją głównie wykorzystywać. Jeśli możemy jej nieco mniej zużyć w ogrodzie, czy w obejściu, wykorzystajmy tę szansę. Zbieranie deszczówki to tylko jedno z działań, o których mówimy w naszej kampanii „Woda w Twoich rękach”. Przygotowaliśmy ich cały zestaw. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zależy nam, by dotrzeć do różnych grup – dzieci, rodziców, seniorów. Nie chcemy tylko mówić „zakręcaj kran”, ale zmienić myślenie o wodzie. Kampania to nie tylko plakaty – to warsztaty, konkursy, e-book z praktycznymi poradami. Mówimy językiem, który nie zniechęca, ale inspiruje.
Mieszkańcy mają więc racjonalnie korzystać z wody z wodociągów, żeby starczyło jej na jak najdłużej. A co robi w tym zakresie sam ZWiK?
Maciej Mański: Nie ograniczamy się tylko do edukacji, również realnie szukamy sposobów na ograniczenie zużycia wody w procesie jej pozyskiwania i uzdatniania. I mamy tu sukcesy. Między innymi optymalizujemy czas płukania filtrów, co przekłada się na ilość zużytej wody. W planach mamy wdrożenie procesu jej odzyskiwania i zawracania do procesu uzdatniania. Skrupulatnie monitorujemy cały cykl technologiczny, reagując natychmiast, jeśli w systemie pojawiłyby się straty wody. Wówczas dosłownie i w przenośni „dokręcamy kurek”, żeby jej nie tracić.
W poprzednich miesiącach ZWiK prowadził też kampanię „Żeby cię nie zatkało”. Wygląda na to, że spółka zaczyna grać drużynowo z mieszkańcami.
Maciej Mański: Chcemy być partnerem, nie tylko dostawcą. Nie zależy nam na zarządzaniu kryzysami – chcemy im zapobiegać. Jestem przekonany, że ludzie naprawdę chcą działać odpowiedzialnie – tylko muszą wiedzieć, dlaczego i jak. My tę wiedzę staramy się przekazać. A jeśli przy okazji budujemy zaufanie i otwartość, to tym lepiej dla wszystkich.

